{"id":6292,"date":"2017-06-19T12:10:41","date_gmt":"2017-06-19T10:10:41","guid":{"rendered":"https:\/\/osp.wezewo.info\/?p=6292"},"modified":"2017-06-02T12:25:34","modified_gmt":"2017-06-02T10:25:34","slug":"stanislawa-halina-zaleska-powrocil-by-zginac","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/osp.wezewo.info\/?p=6292","title":{"rendered":"Stanis\u0142awa Halina Za\u0142\u0119ska  &#8211; Powr\u00f3ci\u0142, by zgin\u0105\u0107"},"content":{"rendered":"<p style=\"text-align: justify;\"><strong>Powr\u00f3ci\u0142, by zgin\u0105\u0107<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Obecnie wok\u00f3\u0142 mnie wytworzy\u0142a si\u0119 pustka. Wype\u0142niam j\u0105 jak\u0105\u015b dorywcz\u0105 prac\u0105, w kt\u00f3r\u0105 wt\u0142aczaj\u0105 si\u0119 my\u015bli o przesz\u0142o\u015bci. Pozosta\u0142am sama i moje dzieci, ale one maj\u0105 w\u0142asne rodziny i nawa\u0142 swoich spraw. Moje pokolenie powoli przemija, wygasaj\u0105 r\u00f3wnie\u017c kontakty z dalsz\u0105 rodzin\u0105 i przyjaci\u00f3\u0142mi. Pozostaje tylko papier i d\u0142ugopis. Opowiem jedn\u0105 z wielu historii, kt\u00f3rej scenariusz napisa\u0142o \u017cycie. Moje \u017cycie i \u017cycie ludzi \u017cyj\u0105cych wok\u00f3\u0142 mnie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W 1939 roku wybuch\u0142a wojna. Przygotowana ju\u017c by\u0142am do wyjazdu, aby kontynuowa\u0107 nauk\u0119 w Liceum im. Klaudyny Potockiej w Pu\u0142tusku. Mia\u0142am \u015bliczny, nowy mundurek. Pierwszy wrze\u015bnia 1939 roku by\u0142 wyj\u0105tkowo pi\u0119knym, s\u0142onecznym dniem. Ju\u017c tyle lat min\u0119\u0142o, a ja ka\u017cdego pierwszego wrze\u015bnia boj\u0119 si\u0119 s\u0142o\u0144ca. Gdy pierwszego wrze\u015bnia za\u015bwieci s\u0142o\u0144ce i spojrz\u0119 w g\u00f3r\u0119 na czyste b\u0142\u0119kitne niebo, widz\u0119 i s\u0142ysz\u0119 warkot samolot\u00f3w (eskadr\u0105 zawsze lecia\u0142y po kilka) i huk bomb spadaj\u0105cych na wozy uciekaj\u0105cych ludzi ze wszystkim, co mogli zabra\u0107 \u2013 nawet inwentarz \u017cywy. Uciekali przed frontem, bo wszyscy liczyli na pomoc pa\u0144stw z zachodu. Uwa\u017cali, \u017ce wkr\u00f3tce powr\u00f3c\u0105 do swoich dom\u00f3w. \u201eNie damy nawet guzika\u201d\u2013 by\u0142o rozpowszechnione powiedzenie, bo przecie\u017c Anglia i Francja nam pomog\u0105, to nasi sojusznicy \u2013 trzeba czeka\u0107! I uciekali. I czekali na t\u0119 pomoc. I wci\u0105\u017c \u017cyli nadziej\u0105.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><!--more--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Pod koniec sierpnia 1939 roku (by\u0142 to 24 lub 26 sierpnia) og\u0142oszono mobilizacj\u0119. Brat mojej mamy, m\u00f3j ukochany wuj Stanis\u0142aw, zosta\u0142 powo\u0142any do wojska. Wkr\u00f3tce dowiedzieli\u015bmy si\u0119, \u017ce dosta\u0142 si\u0119 do niewoli niemieckiej. By\u0142 to dla nas wszystkich, dla ca\u0142ej rodziny, straszny cios. I zacz\u0119\u0142o si\u0119 piek\u0142o pod panowaniem niemieckim. Najpierw zwo\u0142ano niepe\u0142nosprawnych. \u017beby ich leczy\u0107 \u2013 bo u nas w Polsce by\u0142o \u201ezacofanie\u201d. Nie wiadomo, gdzie ich zabrano. Po kilku dniach dowiedzieli\u015bmy si\u0119, \u017ce \u201ewyleczyli\u201d ich w lesie albo za Makowem Mazowieckim albo za Ciechanowem. I tu i tam s\u0105 ich groby. Potem zabrali nauczycieli, kilku ksi\u0119\u017cy, mi\u0119dzy innymi z Krasnego \u2013 ks. Karwowskiego, zabrali te\u017c policjant\u00f3w \u2013 ca\u0142\u0105 przedwojenn\u0105 inteligencj\u0119 miejscow\u0105. Cz\u0119\u015b\u0107 zdo\u0142a\u0142a si\u0119 ukry\u0107, ale wi\u0119kszo\u015b\u0107 zabrali, np. mojego nauczyciela J\u00f3zefa Mizio\u0142ka \u2013 uczy\u0142 mnie w Szkole Powszechnej w R\u0105czkach w I i II klasie. Zgin\u0105\u0142 w obozie niemieckim.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Jesieni\u0105 1940 roku w Krasnem, w pa\u0142acu Czartoryskich, w parku, Niemcy urz\u0105dzili siedzib\u0119 E. Kocha. Podobno dlatego w gminie Krasne by\u0142y wysiedlenia, cho\u0107 dok\u0142adnie nikt z nas tego nie wiedzia\u0142. Przyszed\u0142 te\u017c czas na moj\u0105 rodzin\u0119 i s\u0105siad\u00f3w. Wysiedlono nas, s\u0105siad\u00f3w, ca\u0142e wioski \u2013 wszystkich, kt\u00f3rzy mieszkali przy torach kolejki w\u0105skotorowej. Wysiedlono ca\u0142y pas ziemi wok\u00f3\u0142 tor\u00f3w kolejki w\u0105skotorowej Krasne \u2013 Ciechan\u00f3w i zasadzono od p\u00f3\u0142nocnej strony tor\u00f3w w niekt\u00f3rych miejscach las, kt\u00f3ry ro\u015bnie do dzi\u015b. Rozebrano budynki, niekt\u00f3re przeniesiono do innych miejscowo\u015bci. Murowane obory z kamienia wywieziono na budow\u0119 drogi. Ca\u0142y inwentarz Niemcy zabrali, a ludzi wywozili w okolice Cz\u0119stochowy, do \u201eGeneralnej Guberni\u201d \u2013 tam mia\u0142a by\u0107 Polska, cho\u0107 oczywi\u015bcie r\u00f3wnie\u017c okupowana. W naszym gospodarstwie, w kt\u00f3rym by\u0142y nowe zabudowania, mia\u0142 si\u0119 podobno osiedli\u0107 jaki\u015b osadnik niemiecki, ale do tego nie dosz\u0142o.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Moja ca\u0142a rodzina uciek\u0142a. Uciekali\u015bmy w nocy, aby nie da\u0107 si\u0119 wywie\u017a\u0107. Mogli z nami zrobi\u0107 przecie\u017c to samo, co z niepe\u0142nosprawnymi. Ostrzeg\u0142a nas bratowa mojego ojca, kt\u00f3ra uczy\u0142a muzyki dzieci niemieckiego \u201elandrata\u201d (dzi\u015b starosty). Uciekali\u015bmy a\u017c pod Siedlce. Tam dogonili nas Niemcy. Pomocy z Zachodu wci\u0105\u017c niestety nie by\u0142o. Musieli\u015bmy wi\u0119c wraca\u0107. Zacz\u0119\u0142a si\u0119 pi\u0119cioletnia tu\u0142aczka pod strachem. Nigdzie nie byli\u015bmy zameldowani. Najd\u0142u\u017cej w czasie wojny przebywa\u0142am z tat\u0105 w Mierze\u0144cu, a reszta rodziny rozlokowa\u0142a si\u0119 pojedynczo w r\u00f3\u017cnych miejscowo\u015bciach u rodziny i znajomych. Zmieniali\u015bmy cz\u0119sto miejsce pobytu, aby nie nara\u017ca\u0107 na niebezpiecze\u0144stwo siebie i ludzi, kt\u00f3rzy nas przyj\u0119li. Przebywali\u015bmy przewa\u017cnie u rodziny mojego ojca, u znajomych i przyjaci\u00f3\u0142. Mama i babcia mieszka\u0142y w Grab\u00f3wku u mojego stryjecznego brata, ciotki u krewnych i kole\u017canek. Wsz\u0119dzie gdzie by\u0142am, stara\u0142am si\u0119 by\u0107 po\u017cyteczna. Robi\u0142am to, co umia\u0142am. Na brak pracy nie mog\u0142am narzeka\u0107. Wszystko by\u0142o na kartki, nawet buty. Trzeba wi\u0119c by\u0142o zaopatrywa\u0107 si\u0119 we w\u0142asnym zakresie. Najbardziej potrzebne by\u0142y ciep\u0142e swetry na zim\u0119.\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 W szkole, w gimnazjum w Pu\u0142tusku, nauczy\u0142am si\u0119 wielu rzeczy, kt\u00f3re mi si\u0119 przyda\u0142y. Uczono nas szycia, rob\u00f3t na drutach, nawet metaloplastyki. Robi\u0142am wi\u0119c swetry z owczej we\u0142ny, skarpety, szy\u0142am ubrania. Pomaga\u0142a mi ciocia. By\u0142y\u015bmy rozchwytywane. Robi\u0142y\u015bmy nawet sukienki z we\u0142ny, a dla m\u0119\u017cczyzn ciep\u0142e kalesony. Uczy\u0142am r\u00f3wnie\u017c dzieci, gdy\u017c szk\u00f3\u0142 dla polskich dzieci nie by\u0142o.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W 1943 roku wr\u00f3ci\u0142 wujek Sta\u015b. Zachorowa\u0142 w niewoli na gryp\u0119 i mia\u0142 silny kaszel. Obozowy lekarz, oficer rezerwy, pochodzi\u0142 z okolic Pu\u0142tuska. Zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 ze Stanis\u0142awem. Celowo uzna\u0142, \u017ce podejrzewa u niego gru\u017alic\u0119. Niemcy bardzo bali si\u0119 epidemii gru\u017alicy i tyfusu. W ten spos\u00f3b wuj zosta\u0142 zwolniony do domu, kt\u00f3rego ju\u017c przecie\u017c nie by\u0142o. Wielka by\u0142a nasza rado\u015b\u0107 z jego powrotu, ale trwa\u0142a kr\u00f3tko. Okaza\u0142o si\u0119 wkr\u00f3tce, \u017ce Sta\u015b wr\u00f3ci\u0142 po swoj\u0105 \u015bmier\u0107. To by\u0142o chyba przeznaczenie. Stanis\u0142aw po powrocie z niewoli zameldowa\u0107 si\u0119 musia\u0142 w gminie. Poniewa\u017c nie by\u0142o naszego domu, przydzielono mu gospodarstwo w W\u0119\u017cewie, kt\u00f3rego w\u0142a\u015bciciel uciek\u0142, gdy\u017c zosta\u0142 przy\u0142apany za zabicie tucznika dla swoich potrzeb. Zamieszka\u0142a z nim moja mama. Czasem r\u00f3wnie\u017c tam bywa\u0142am. Nie byli\u015bmy nigdzie zameldowani. Grozi\u0142a nam za to surowa kara, a nawet \u015bmier\u0107. \u015amier\u0107 w tamtych czasach spotyka\u0142a ludzi na ka\u017cdym kroku, nawet za zabicie dla w\u0142asnych potrzeb wyhodowanej przez siebie \u015bwini.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W czerwcu 1944 roku, w czasie pobytu w W\u0119\u017cewie, zachorowa\u0142am \u2013 wysoka gor\u0105czka i b\u00f3l w obu kolanach unieruchomi\u0142y mnie w \u0142\u00f3\u017cku. Wszyscy my\u015bleli, \u017ce uderzy\u0142am si\u0119, ucz\u0105c si\u0119 jazdy na rowerze. Zawie\u017ali mnie do felczera w Krasnem, kt\u00f3ry od razu stwierdzi\u0142, \u017ce jest to zapalenie staw\u00f3w, a nie uderzenie. Zaleci\u0142 jaki\u015b p\u0142yn do picia i kaza\u0142 le\u017ce\u0107 w \u0142\u00f3\u017cku. Po jednodniowej kuracji by\u0142o gorzej. Kolana tak bola\u0142y, \u017ce z oczu ciek\u0142y mi \u0142zy i by\u0142am bardzo os\u0142abiona. Ju\u017c s\u0105siadki wr\u00f3\u017cy\u0142y mi najgorsze i w drugim pokoju g\u0142o\u015bno modli\u0142y si\u0119 za moje zdrowie. Wujek Sta\u015b postanowi\u0142 zawie\u017a\u0107 mnie do Przasnysza, do lekarza, kt\u00f3ry nazywa\u0142 si\u0119 K\u0142yko. Starszy i ju\u017c do\u015bwiadczony lekarz nie chcia\u0142 mnie pocz\u0105tkowo leczy\u0107 podejrzewaj\u0105c, \u017ce leczy\u0142am si\u0119 u znachora od kilku lat. W tak ci\u0119\u017ckim by\u0142am stanie. Bada\u0142 mnie trzy godziny. Stwierdzi\u0142, \u017ce felczer dobrze rozpozna\u0142 chorob\u0119, lecz da\u0142 zbyt siln\u0105 dawk\u0119 leku. Doktor K\u0142yko leczy\u0142 mnie p\u00f3\u017aniej poprzez przetaczanie krwi z \u017cy\u0142y do mi\u0119\u015bni. Na kolana kaza\u0142 k\u0142a\u015b\u0107 kompresy i wystawia\u0107 na s\u0142o\u0144ce. Lek\u00f3w dla Polak\u00f3w nie by\u0142o, nie by\u0142o te\u017c miejsc w szpitalu. Po dw\u00f3ch miesi\u0105cach choroby musia\u0142am na nowo uczy\u0107 si\u0119 chodzi\u0107. Tak\u0105 mia\u0142am przygod\u0119. Prawdziw\u0105 przyczyn\u0105 mojej choroby staw\u00f3w by\u0142a \u0142apanka.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W\u0119\u017cewo to d\u0142uga wie\u015b. Mieszkali\u015bmy w \u015brodku wsi na skrzy\u017cowaniu dr\u00f3g. Solidarno\u015b\u0107 w\u015br\u00f3d miejscowej ludno\u015bci by\u0142a bardzo du\u017ca. Wszyscy w tamtych czasach byli sobie bardzo \u017cyczliwi. Ilekro\u0107 \u017candarmi ukazali si\u0119 pod Krasnem, to zaraz sz\u0142a poczta pantoflowa od domu do domu. Tak by\u0142o i tym razem. Przybieg\u0142a nas ostrzec s\u0105siadka, \u017cona nauczyciela i szybko z motykami wybieg\u0142y\u015bmy w pole buraczane. By\u0142o po deszczu, buty zostawa\u0142y w b\u0142ocie, wi\u0119c zdj\u0119\u0142y\u015bmy je i boso, tam gdzie najbardziej mokro, posz\u0142y\u015bmy w pole. Uda\u0142o si\u0119 unikn\u0105\u0107 \u0142apanki, lecz przyp\u0142aci\u0142am to zdrowiem.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W grudniu 1944 roku wszyscy wiedzieli, \u017ce trwaj\u0105 walki na wschodzie \u201eDrang nach Osten\u201d, ale lokalna gazeta niemiecka dost\u0119pna dla ludno\u015bci polskiej opisywa\u0142a tylko niemieckie zwyci\u0119stwa. Gazeta ta, je\u015bli dobrze pami\u0119tam, nazywa\u0142a si\u0119 \u201eNeue Zeit\u201d. Prawda by\u0142a zupe\u0142nie inna. Im dalej na wsch\u00f3d, tym bardziej zimno i trudno by\u0142o Niemcom dostosowa\u0107 si\u0119 do takiej<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">temperatury. Potrzebne by\u0142y ciep\u0142e okrycia dla wojska. Postanowili zdoby\u0107 je od ludno\u015bci polskiej. Pewnej grudniowej niedzieli uda\u0142am si\u0119 do ko\u015bcio\u0142a w Go\u0142yminie. Mieszka\u0142am w\u00f3wczas z tat\u0105 w Mie\u017ce\u0144cu. Msza \u015awi\u0119ta odby\u0142a si\u0119 jak zwykle, lecz wyj\u015bcie z ko\u015bcio\u0142a by\u0142o niespodziewanie przykre. Przy drzwiach stali \u017candarmi i sprawdzali u ka\u017cdej osoby, co ma na sobie ciep\u0142ego. Szczeg\u00f3lnie chodzi\u0142o im o ko\u017cuchy, kamizelki czy wi\u0119ksze ko\u0142nierze futrzane. Zabierali wszystko nie tylko z m\u0119skich, ale i damskich rzeczy. Zatrudniali krawc\u00f3w polskich, kt\u00f3rzy potem przerabiali te rzeczy na ubrania dla niemieckiego wojska. Na szcz\u0119\u015bcie nie mia\u0142am takiego ubrania, ale strasznie si\u0119 ba\u0142am, bo by\u0142am nie meldowana i nie mia\u0142am \u017cadnego dowodu. O to jednak na szcz\u0119\u015bcie nikt nie pyta\u0142. Wielu ludzi wr\u00f3ci\u0142o w tym dniu do domu w cienkich swetrach, cho\u0107 mr\u00f3z by\u0142 du\u017cy. Grube i ciep\u0142e swetry te\u017c zabrano. Taka akcja by\u0142a w wielu ko\u015bcio\u0142ach. Potem ju\u017c nikt do ko\u0144ca wojny \u017cadnego futra nie za\u0142o\u017cy\u0142.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zbli\u017ca\u0142y si\u0119 \u015awi\u0119ta Bo\u017cego Narodzenia. Jednocze\u015bnie zbli\u017ca\u0142 si\u0119 front. Wsz\u0119dzie by\u0142o pe\u0142no wojska. By\u0142am wtedy w W\u0119\u017cewie. Administracja niemiecka nie dzia\u0142a\u0142a, panoszy\u0142o si\u0119 wojsko. W ka\u017cdym domu mieszkali \u017co\u0142nierze. Zrobi\u0142o si\u0119 niebezpiecznie, by\u0142y naloty bombowe. Wr\u00f3cili te\u017c w\u0142a\u015bciciele gospodarstwa, w kt\u00f3rym przebywali\u015bmy. Oczywi\u015bcie nikt nas nie wyp\u0119dza\u0142 z W\u0119\u017cewa, w tamtych czasach ludzie byli sobie \u017cyczliwi. Tym bardziej, \u017ce wuj Stanis\u0142aw ca\u0142y czas utrzymywa\u0142 kontakt z prawowitym w\u0142a\u015bcicielem gospodarstwa. Dla nas by\u0142o to jednak normalne, \u017ce powinni\u015bmy odda\u0107 gospodarstwo w\u0142a\u015bcicielom. Kiedy ust\u0105pi\u0142a administracja niemiecka i zbli\u017ca\u0142 si\u0119 front, opu\u015bcili\u015bmy W\u0119\u017cewo. Poniewa\u017c zbli\u017ca\u0142y si\u0119 \u015bwi\u0119ta, chcieli\u015bmy by\u0107 razem. Moja mama ju\u017c wcze\u015bniej zamieszka\u0142a u Ko\u0142akowskich \u2013 rodziny brata mojego ojca, w Grab\u00f3wku. Uzgodnili\u015bmy wi\u0119c, \u017ce \u015bwi\u0119ta sp\u0119dzimy w Grab\u00f3wku \u2013 bli\u017cej swojej wsi, aby by\u0107 razem w rodzinnym gronie. Zdawa\u0142o nam si\u0119, \u017ce tam b\u0119dzie dobrze sp\u0119dzi\u0107 \u015bwi\u0119ta, z dala od g\u0142\u00f3wnej drogi, nie by\u0142o tam jeszcze \u017cadnego wojska. Tymczasem zbli\u017cy\u0142 si\u0119 front i w pobli\u017cu Filip kopano okopy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Potrzebne by\u0142y ka\u017cde r\u0119ce. Niemcy zabierali wszystkich do pracy przy okopach. Nas te\u017c. Zamieszkali na kolonii w Grab\u00f3wku, u pa\u0144stwa Gogolewskich. W ich domu mie\u015bci\u0142 si\u0119 zarz\u0105d niemieckiej policji granicznej i kuchnia. Na wigili\u0119 zaprosili nas pa\u0144stwo Grabowscy z Gesi i zostali\u015bmy\u00a0 nich na \u015bwi\u0119ta. Tam ukrywa\u0142a si\u0119 te\u017c moja ciocia. Wigilia i dni \u015bwi\u0105teczne przebiega\u0142y pod znakiem wyczekiwania na wyzwolenie. Wszyscy byli\u015bmy pe\u0142ni nadziei&#8230;.. O, jak\u017ce inna okaza\u0142a si\u0119 rzeczywisto\u015b\u0107! W ostatni dzie\u0144 \u015awi\u0105t, oko\u0142o godziny dwudziestej, do wielu dom\u00f3w wtargn\u0119li niemieccy zbrodniarze. Grasowali po ca\u0142ym powiecie. Osadzili w\u00f3wczas w Ciechanowie oko\u0142o 150 m\u0119\u017cczyzn. Tak by\u0142o i w naszym przypadku. Przed domem spotkali mojego ojca, kt\u00f3ry odprowadza\u0142 swojego bratanka. Zaraz za\u0142o\u017cyli im kajdanki na r\u0119ce. Po wej\u015bciu do domu, o nic nie pytaj\u0105c, uczynili to samo ze wszystkimi m\u0119\u017cczyznami, kt\u00f3rzy byli obecni. Skuli kajdankami braci Grabowskich \u2013 Tadeusza i Mariana, mojego wujka Stanis\u0142awa \u017bbikowskiego, Ruszczy\u0144skiego Adama. Unikn\u0105\u0142 tego nieszcz\u0119\u015bcia Stefan \u017bbikowski, kt\u00f3ry przed kilkoma minutami wyszed\u0142. Nieopisana rozpacz zapanowa\u0142a w ca\u0142ym domu. Znaj\u0105c j\u0119zyk niemiecki, kt\u00f3rego uczy\u0142am si\u0119 przed wojn\u0105 w gimnazjum, zacz\u0119\u0142am z p\u0142aczem prosi\u0107, aby zwolnili cho\u0107 mojego starego ojca i chorego (dopiero przywiezionego ze szpitala) Tadeusza Grabowskiego. Opr\u00f3cz tego t\u0142umaczy\u0142am, \u017ce ja i oni pracujemy na okopach pod kierunkiem \u201eGranzpolizei. Tak faktycznie by\u0142o, bo niemieccy okupanci wykorzystywali wszystkich do pomocy. Na moje pro\u015bby zdj\u0119li kajdanki tylko mojemu ojcu. Uznali widocznie, \u017ce jest stary i do niczego si\u0119 nie przyda. Wszystkich pozosta\u0142ych zabrali. Taki by\u0142 koniec \u015bwi\u0105t 26 grudnia 1944 roku.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ludzie opowiadali potem, \u017ce kilka dni przed \u015bwi\u0119tami, \u017cona kierownika Publicznej Szko\u0142y Powszechnej w Zielonej ostrzega\u0142a, i\u017c Niemcy szykuj\u0105 si\u0119 do du\u017cej \u0142apanki w okolicy. \u017bandarmeria stacjonowa\u0142a w budynku szko\u0142y w Zielonej. Nikt jej jednak nie wierzy\u0142, bo uwa\u017cano j\u0105 za kolaborantk\u0119. Czy s\u0142usznie? Do dzi\u015b si\u0119 nad tym zastanawiam. S\u0105dz\u0119, \u017ce mocno skrzywdzono i j\u0105 i jej m\u0119\u017ca. Postanowi\u0142am co\u015b zrobi\u0107, bo bezsilno\u015b\u0107 by\u0142a najgorsza. P\u0142acz i rozpacz zapanowa\u0142a w ca\u0142ym domu. W pewnym momencie zabrak\u0142o ju\u017c \u0142ez. Nam\u00f3wi\u0142am Iren\u0119 Grabowsk\u0105, aby posz\u0142a ze mn\u0105 zaraz w nocy do Grab\u00f3wka \u2013 do moich \u201epracodawc\u00f3w &#8221; przy okopach, szuka\u0107 jakiego\u015b ratunku. Ch\u0119tnie si\u0119 zgodzi\u0142a. Ona mia\u0142a aresztowanych dw\u00f3ch braci. Niemcy zatrudniali mnie i pani\u0105 Zofi\u0119 Gogolewsk\u0105 w swojej kuchni. Gotowa\u0142y\u015bmy im obiady. Poniewa\u017c umia\u0142am m\u00f3wi\u0107 po niemiecku, cz\u0119sto by\u0142am t\u0142umaczem i zna\u0142am ich. Uda\u0142am si\u0119 do nich wraz z kuzynk\u0105 ze swoim zmartwieniem zaraz po aresztowaniu, prosz\u0105c o pomoc lub rad\u0119. Widocznie byli dobrymi lud\u017ami, bo ch\u0119tnie porozmawiali z nami o tej sprawie. Jednak twierdzili, \u017ce nie mog\u0105 sami nic zrobi\u0107. W sprawy gestapo nikt nie o\u015bmieli\u0142 si\u0119 wtr\u0105ci\u0107. Byli zaskoczeni, wys\u0142uchali nas z uwag\u0105 i wsp\u00f3\u0142czuciem, lecz twierdzili, \u017ce nie s\u0105 w stanie nam pom\u00f3c. Zasmucone wr\u00f3ci\u0142y\u015bmy do domu.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Po kilku dniach (dw\u00f3ch, mo\u017ce czterech) komendant zapyta\u0142 mnie, czy chcia\u0142abym poda\u0107 jak\u0105\u015b paczk\u0119 wi\u0119\u017aniom. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce nasi uwi\u0119zieni znajduj\u0105 si\u0119 w Ciechanowie, w piwnicy domu na ulicy Aptecznej, obecnie ulica ta nazywa si\u0119 \u015al\u0105ska. Oczywi\u015bcie zgodzi\u0142am si\u0119 z podzi\u0119kowaniem. Powiedzia\u0142, \u017ce ma w Ciechanowie znajomego oficera, kt\u00f3ry prowadzi\u0142 m\u0142odzie\u017cow\u0105 grup\u0119 \u201eHitlerjugend. Powiedzia\u0142 mi, \u017ce mog\u0119 zawie\u017a\u0107 paczk\u0119 swojemu wujkowi, ale musi by\u0107 ona ostemplowana przez przedstawiciela Gestapo. Ten jego znajomy to zrobi.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">No i zacz\u0119\u0142a si\u0119 dla mnie lekcja \u2013 co mam robi\u0107, jak si\u0119 zachowa\u0107, co w\u0142o\u017cy\u0107 do paczki (nic ostrego), bo b\u0119dzie sprawdzana. Przykaza\u0142 mi, \u017ce do paczki dla wi\u0119\u017ani\u00f3w mo\u017cna w\u0142o\u017cy\u0107 tylko jedzenie lub bielizn\u0119, bo inaczej mog\u0119 mie\u0107 k\u0142opoty. Poleci\u0142 mi te\u017c uszykowanie paczki z w\u00f3dki i mi\u0119sa, niby dla niego, ale domy\u015bli\u0142am si\u0119, \u017ce chodzi o jego znajomego, kt\u00f3ry mia\u0142 nam pom\u00f3c.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zapyta\u0142, czy mog\u0119 zdoby\u0107 \u201esznaps\u201d, ale nie samogon. Serdecznie mu podzi\u0119kowa\u0142am i postanowi\u0142am uczyni\u0107 wszystko, co tylko mo\u017cna, aby pom\u00f3c bliskim. Powiedzia\u0142, \u017ce kiedy ju\u017c uszykuj\u0119 paczki, to powie mi, co dalej mam robi\u0107. Zacz\u0119\u0142o mi bi\u0107 serce \u2013 troch\u0119 si\u0119 ba\u0142am, ale trudno. Widocznie to zauwa\u017cy\u0142 bo powiedzia\u0142, \u017ce mog\u0119 jecha\u0107 z siostr\u0105, z kt\u00f3r\u0105 by\u0142am u nich w nocy po aresztowaniu bliskich. Z t\u0105 nowin\u0105 szybko posz\u0142am do Gesi \u2013 organizowa\u0107 ten niecodzienny wyjazd. Irena Grabowska (p\u00f3\u017aniej \u017cona Zygmunta Stryjewskiego) ch\u0119tnie zgodzi\u0142a si\u0119 ze mn\u0105 pojecha\u0107, cho\u0107 te\u017c bardzo si\u0119 ba\u0142a. Brat jej ojca przed wojn\u0105 mia\u0142 sklep spo\u017cywczy w Zielonej. Irena zaj\u0119\u0142a si\u0119 wi\u0119c przygotowaniem paczek. Musia\u0142o to troch\u0119 potrwa\u0107, gdy\u017c wszystkie potrzebne rzeczy nie by\u0142y pod r\u0119k\u0105. Cz\u0119\u015b\u0107 trzeba by\u0142o nawet wykopa\u0107 w nocy z ziemi,<\/p>\n<ol style=\"text-align: justify;\">\n<li>spirytus (tylko tak mo\u017cna by\u0142o go przechowa\u0107). Wst\u0105pi\u0142 we mnie jaki\u015b duch nadziei. Udzieli\u0142o si\u0119 to pozosta\u0142ym cz\u0142onkom rodziny. Jedynie moja babcia Emilia nie m\u00f3wi\u0142a nic, tylko modli\u0142a si\u0119 i p\u0142aka\u0142a. Irena z rodzin\u0105 przygotowywa\u0142a paczki, a ja chodzi\u0142am do Grab\u00f3wka gotowa\u0107 granicznej policji i uczy\u0107 si\u0119 swojej niebezpiecznej misji od swojego \u201echlebodawcy\u201d.<\/li>\n<\/ol>\n<p style=\"text-align: justify;\">W owej chwili nie pami\u0119ta\u0142am, \u017ce mo\u017ce by\u0107 niebezpiecznie i \u017ce ryzykuj\u0119 swoim \u017cyciem. Od mojego \u201eprzyjaciela\u201d otrzyma\u0142am dok\u0142adne wskaz\u00f3wki i adres (narysowa\u0142 mi plan). Nauczy\u0142 mnie te\u017c po niemiecku, co mam m\u00f3wi\u0107 i wyt\u0142umaczy\u0142 dok\u0142adnie jak si\u0119 mamy zachowa\u0107. Uszykowa\u0142y\u015bmy paczki dla naszych uwi\u0119zionych, drug\u0105 dla gestapowca, kt\u00f3ry mia\u0142 ostemplowa\u0107 paczki dla wi\u0119\u017ani\u00f3w. Gdy by\u0142o wszystko gotowe zawi\u00f3z\u0142 nas na przedmie\u015bcia Ciechanowa ojciec Ireny, pan Grabowski. Ulica, na kt\u00f3r\u0105 musia\u0142y\u015bmy najpierw dotrze\u0107, nosi\u0142a nazw\u0119 Bayerstrasse i by\u0142a na nowym osiedlu zwanym potocznie \u201ebloki\u201d. Osiedle to by\u0142o chyba wi\u0119ksze ni\u017c ca\u0142y \u00f3wczesny stary Ciechan\u00f3w. Tam dopiero zacz\u0119\u0142am si\u0119 ba\u0107. Jak odnale\u017a\u0107 ulic\u0119? Co zrobi\u0107, gdy kto\u015b nas zaczepi? We wskazanym bloku na parterze stacjonowa\u0142a jaka\u015b niemiecka m\u0142odzie\u017c\u00f3wka. O wszystkim by\u0142am uprzedzona przez mojego \u201eprzyjaciela\u201d. Dok\u0142adnie przygotowa\u0142 mi adres, pod kt\u00f3ry mia\u0142am si\u0119 uda\u0107. Nie kaza\u0142 mi si\u0119 nikogo o nic pyta\u0107. Narysowa\u0142 ulic\u0119, blok i wskaza\u0142, do kt\u00f3rych drzwi mam dzwoni\u0107 (mo\u017ce stuka\u0107, ju\u017c dok\u0142adnie nie pami\u0119tam) i w jaki spos\u00f3b. Najpierw dwa, potem trzy razy. Nauczy\u0142 mnie po niemiecku co mam m\u00f3wi\u0107, gdyby kto\u015b nas zaczepi\u0142. Oficer gestapo nazywa\u0142 si\u0119 Boguschewsky. Mieszkanie by\u0142o na ko\u0144cu korytarza. Mia\u0142y\u015bmy i\u015b\u0107 prosto i \u015bmia\u0142o pod wskazany numer. I tak zrobi\u0142y\u015bmy, cho\u0107 serce wali\u0142o jak m\u0142ot ze strachu. S\u0142ysza\u0142am ka\u017cde jego uderzenie. Ulic\u0119 i blok znalaz\u0142y\u015bmy szybko, dzi\u0119ki narysowanemu planowi. Blok by\u0142 ogrodzony drewnianym p\u0142otem. Na ogrodzonym placu bawili si\u0119 m\u0142odzi ch\u0142opcy w jednakowych ubraniach. Byli to cz\u0142onkowie niemieckiej m\u0142odzie\u017cowej organizacji. By\u0142am ostrze\u017cona, aby nie nawi\u0105zywa\u0107 z nimi rozmowy. Na szcz\u0119\u015bcie byli zaj\u0119ci zabaw\u0105. Na klatk\u0119 schodow\u0105 wesz\u0142y\u015bmy spokojnie. Na pierwszym pi\u0119trze widnia\u0142a wizyt\u00f3wka z nazwiskiem von Boguschewsky. Uspokoi\u0142am si\u0119 i zadzwoni\u0142am do drzwi zgodnie ze wskaz\u00f3wkami. G\u0142o\u015bno odezwa\u0142 si\u0119 pies. Po chwili us\u0142ysza\u0142am kroki i jeszcze g\u0142o\u015bniejsze bicie w\u0142asnego serca. Uchyli\u0142y si\u0119 drzwi, ale nadal by\u0142y zamkni\u0119te na \u0142a\u0144cuch. Powita\u0142am po niemiecku um\u00f3wionego osobnika. Za chwil\u0119 zgrzyt \u0142a\u0144cucha po otwarciu. Otworzy\u0142 i wskaza\u0142 r\u0119k\u0105, aby wej\u015b\u0107. Odczu\u0142am, \u017ce wie, po co przysz\u0142y\u015bmy. M\u0119\u017cczyzna szybko wpu\u015bci\u0142 nas do mieszkania. Nawi\u0105za\u0142a si\u0119 rozmowa, bardzo nerwowa. G\u0142os dr\u017ca\u0142 mi ze strachu. Pl\u0105ta\u0142 mi si\u0119 j\u0119zyk, cho\u0107 umia\u0142am wszystko na pami\u0119\u0107, jak pacierz. M\u00f3j rozm\u00f3wca o\u015bmieli\u0142 mnie troch\u0119 swoim zachowaniem i kaza\u0142 chwil\u0119 poczeka\u0107. Paczk\u0119, kt\u00f3r\u0105 mu da\u0142am dla niego przyj\u0105\u0142 ch\u0119tnie, odk\u0142adaj\u0105c j\u0105 bez ogl\u0105dania. Paczka dla gestapowca by\u0142a ci\u0119\u017cka i trzeba by\u0142o j\u0105 nie\u015b\u0107 ostro\u017cnie. By\u0142a w niej spora w\u0119dzona szynka i litr spirytusu przedwojennego \u2013 nie samogonu. Niemcy nie pili samogonu, bali si\u0119. Paczk\u0119 dla naszych bliskich po\u0142o\u017cy\u0142 na biurku i zapyta\u0142, co w niej jest. Wyliczy\u0142am chyba wszystko jednym tchem. Znowu zareagowa\u0142 lekkim u\u015bmiechem, wyj\u0105\u0142 piecz\u0105tk\u0119, podpisa\u0142 i opiecz\u0119towa\u0142 paczk\u0119 nie otwieraj\u0105c jej. Gdy wszystko by\u0142o gotowe, szybko ubra\u0142 si\u0119, za\u0142o\u017cy\u0142 p\u0142aszcz i czapk\u0119, uwi\u0105za\u0142 psa na smyczy i wskaza\u0142 nam kierunek do drzwi wyj\u015bciowych podaj\u0105c mi ostemplowan\u0105 paczk\u0119. Nast\u0119pnie kaza\u0142 i\u015b\u0107 za nim, ale w pewnej odleg\u0142o\u015bci, nie za blisko. Szed\u0142 inn\u0105 drog\u0105 ni\u017c ta, kt\u00f3r\u0105 my sz\u0142y\u015bmy. Znalaz\u0142y\u015bmy si\u0119 na ulicy prowadz\u0105cej prosto do rynku (dzi\u015b jest to ulica 17 stycznia). Odprowadzi\u0142 nas do skrzy\u017cowania ulic. Na po\u017cegnanie powiedzia\u0142, \u017ceby si\u0119 nie ba\u0107, ale by\u0107 ostro\u017cnym. Paczka by\u0142a ci\u0119\u017cka. Dla naszych uwi\u0119zionych przygotowa\u0142y\u015bmy sporo jedzenia, gdy\u017c wiedzia\u0142y\u015bmy, \u017ce nie b\u0119d\u0105 tego jedli sami. Pierwszy etap naszej podr\u00f3\u017cy by\u0142 za nami. Mi\u0119dzy dwunast\u0105 a trzynast\u0105 mia\u0142y\u015bmy by\u0107 w piwnicach na Aptecznej (obecnie \u015al\u0105skiej). Sz\u0142y\u015bmy powoli, gdy\u017c by\u0142o troch\u0119 za wcze\u015bnie, a poza tym musia\u0142y\u015bmy och\u0142on\u0105\u0107 z emocji. Dotar\u0142y\u015bmy na czas. Przy wej\u015bciu zatrzyma\u0142 nas stra\u017cnik i kaza\u0142 poczeka\u0107. Ka\u017cda tamta minuta wydawa\u0142a si\u0119 by\u0107 godzin\u0105. Po jakim\u015b czasie przyszed\u0142 do nas inny stra\u017cnik m\u00f3wi\u0105cy dobrze po polsku. Kiedy przysz\u0142y\u015bmy, by\u0142a pora obiadowa. Tak to by\u0142o zaplanowane, gdy\u017c podobno w tej godzinie by\u0142o najbezpieczniej wej\u015b\u0107 do wi\u0119zionych. Niemiec, kt\u00f3ry nas przej\u0105\u0142, po dok\u0142adnym zbadaniu, czy czego\u015b opr\u00f3cz paczki nie mamy, zaprowadzi\u0142 nas do pustej celi. Powiedzia\u0142, \u017ce w razie jakiejkolwiek kontroli jeste\u015bmy przedstawione jako aresztowane, jako wi\u0119\u017aniarki. Kaza\u0142 nam zdj\u0105\u0107 p\u0142aszcze i schowa\u0107 torby. Paczk\u0119, kt\u00f3r\u0105 przynios\u0142y\u015bmy wrzuci\u0142 do szafy. Po jakim\u015b czasie wr\u00f3ci\u0142 i ostrzeg\u0142 nas, \u017ceby wizyta u bliskich nie trwa\u0142a d\u0142ugo. Widzia\u0142, jak bardzo jeste\u015bmy wystraszone wi\u0119c powiedzia\u0142, aby si\u0119 nie ba\u0107, bo on nas wypu\u015bci i nic nam nie grozi. Twierdzi\u0142, \u017ce w czasie obiadu \u017cadnej kontroli by\u0107 nie powinno. Potem poda\u0142 nam paczk\u0119 i wyszed\u0142 z nami na korytarz. Podawano obiad. Nasi bliscy byli osadzeni dalej w korytarzu i jeszcze obiadu nie otrzymali. Stra\u017cnik wpu\u015bci\u0142 nas do ich pomieszczenia. By\u0142o w \u015brodku kilkana\u015bcie os\u00f3b. Trudno znale\u017a\u0107 s\u0142owa, aby opisa\u0107 sytuacj\u0119, jaka si\u0119 wytworzy\u0142a. Te kilkana\u015bcie minut b\u0119d\u0105 dla mnie nigdy nie zapomniane. Nie jestem w stanie opisa\u0107 tego prze\u017cycia \u2013 ani rado\u015bci naszych bliskich przez \u0142zy, ani naszych s\u0142\u00f3w. Rado\u015b\u0107 i p\u0142acz, u\u015bciski, uca\u0142owania. Nie pami\u0119tam o czym rozmawiali\u015bmy, brak by\u0142o s\u0142\u00f3w. Nasi bliscy \u015bciskali nas i ca\u0142owali, a pozostali wi\u0119\u017aniowie stali zap\u0142akani. Chocia\u017c by\u0142a pora obiadowa, \u017caden z nich nie m\u00f3wi\u0142 nic na temat jedzenia. Nie cieszyli si\u0119 z paczki, tylko z naszej obecno\u015bci. Pociesza\u0142y\u015bmy ich, \u017ce mo\u017ce uda si\u0119 to wszystko prze\u017cy\u0107. Nawet ci, kt\u00f3rych zupe\u0142nie nie znali\u015bmy mieli \u0142zy w oczach. Wreszcie stra\u017cnicy zacz\u0119li przynosi\u0107 obiad, bo chwilowo chyba przerwali. Jeszcze kilka chwil i kazano nam zako\u0144czy\u0107 wizyt\u0119. Nast\u0105pi\u0142o po\u017cegnanie bez s\u0142\u00f3w. Ca\u0142y czas sta\u0142 przy nas stra\u017cnik i obserwowa\u0142 pilnie ca\u0142\u0105 wizyt\u0119. Zaprowadzi\u0142 nas po p\u0142aszcze i odprowadzi\u0142 do wyj\u015bcia. Nie mog\u0142y\u015bmy przem\u00f3wi\u0107 do siebie s\u0142owa. Sz\u0142y\u015bmy w milczeniu kilka chwil zupe\u0142nie w przeciwnym kierunku. Czeka\u0142 na nas pan Grabowski i dziwi\u0142 si\u0119, gdzie my idziemy. Dopiero na skrzy\u017cowaniu zorientowa\u0142y\u015bmy si\u0119 w sytuacji i zawr\u00f3ci\u0142y\u015bmy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W domu czeka\u0142a na nas ca\u0142a rodzina, s\u0105siedzi i bliscy koledzy zatrzymanych \u2013 Stefan \u017bbikowski i Zygmunt Stryjewski. Wszyscy modlili si\u0119 o nasz powr\u00f3t. Bali si\u0119, \u017ce i my mo\u017cemy nie wr\u00f3ci\u0107. Na drugi dzie\u0144 posz\u0142am do pracy gotowa\u0107 obiad z Pani\u0105 Zosi\u0105. Tu r\u00f3wnie\u017c wszyscy czekali na mnie z wielk\u0105 niecierpliwo\u015bci\u0105. Dodatkow\u0105 paczk\u0119, z podzi\u0119kowaniem, zanios\u0142am te\u017c do komendanta. Jej zawarto\u015b\u0107 by\u0142a podobna do tej dla Gestapowca. Bardzo mi dzi\u0119kowa\u0142. Niemcy naprawd\u0119 byli zaskoczeni nasz\u0105 odwag\u0105. Oficer, kt\u00f3ry mi pom\u00f3g\u0142 pociesza\u0142 mnie po powrocie, \u017ce mo\u017ce co\u015b si\u0119 uda za\u0142atwi\u0107, aby zwolnili Stasia i jednego brata Ireny. By\u0142 to chory siedemnastoletni ch\u0142opiec, dopiero wyszed\u0142 ze szpitala. Wujek Sta\u015b by\u0142 natomiast zatrudniony przez nich z ko\u0144mi i wozem przy pracy w okopach. Komendant dawa\u0142 mi nadziej\u0119, \u017ce b\u0119dzie pr\u00f3bowa\u0142 zrobi\u0107 co\u015b wi\u0119cej. Niestety tak si\u0119 nie sta\u0142o. Za tydzie\u0144 zbli\u017cy\u0142 si\u0119 front. Wi\u0119\u017ani\u00f3w w nocy z szesnastego na siedemnastego stycznia rozstrzelali. W Ciechanowie nie by\u0142o ju\u017c administracji niemieckiej i wojska, gdy\u017c \u015bpiesznie uciekli przed frontem. Kule przechodzi\u0142y nad miastem. Rosjanom te\u017c si\u0119 nie \u015bpieszy\u0142o. Weszli do miasta dopiero rankiem. Zbrodniarze mieli wi\u0119c du\u017co czasu. Zosta\u0142o prawdopodobnie czterech gestapowc\u00f3w, kt\u00f3rzy dokonali tej egzekucji. Wyprowadzali po dziesi\u0119ciu skutych kajdanami wi\u0119\u017ani\u00f3w na plac pod Ratuszem i strzelali w ty\u0142 g\u0142owy. Nie czekaj\u0105c na \u015bmier\u0107 rozkuwali i szli po nast\u0119pnych. Dw\u00f3ch znajomych uratowa\u0142o si\u0119 cudem: Ot\u0142owski Jan z W\u0119\u017cewa i Ro\u017cnowski z Helenowa. M\u00f3wili, \u017ce prze\u017cy\u0142o jeszcze trzech m\u0119\u017cczyzn.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Rozmawia\u0142am z Janem Ot\u0142owskim po kilku dniach, cho\u0107 niezbyt chcia\u0142 rozmawia\u0107 na ten temat. Zapewne prze\u017cycie w\u0142asnej \u015bmierci zostawi\u0142o trwa\u0142e \u015blady na jego psychice. By\u0142 na pocz\u0105tku dziesi\u0105tki i po prostu gestapowcy, kt\u00f3rzy byli prawdopodobnie mocno pijani, nie trafili w g\u0142ow\u0119. Mia\u0142 przestrzelon\u0105 nog\u0119 (udo), ale le\u017ca\u0142 d\u0142ugo, bo straci\u0142 przytomno\u015b\u0107. My\u015bla\u0142, \u017ce nie \u017cyje. Po jakim\u015b czasie oprzytomnia\u0142 i doczo\u0142ga\u0142 si\u0119 do ogrodzenia. Usi\u0142owa\u0142 wdrapa\u0107 si\u0119 na mur, lecz znowu straci\u0142 przytomno\u015b\u0107 i spad\u0142. Szcz\u0119\u015bliwie po drugiej stronie ogrodzenia na ulic\u0119. Tam znalaz\u0142 go kto\u015b, kto udzieli\u0142 mu pomocy. Od tamtego czasu nurtuje mnie wci\u0105\u017c jedno pytanie: gdzie by\u0142o w\u00f3wczas podziemnie? Dlaczego nikt tym ludziom nie pom\u00f3g\u0142? By\u0142o tylu wi\u0119\u017ani\u00f3w na czterech gestapowc\u00f3w. Wystarczy\u0142o, \u017ceby kto\u015b krzykn\u0105\u0142, \u017ce nie ma ju\u017c Niemc\u00f3w. Tylu m\u0142odych m\u0119\u017cczyzn zgin\u0119\u0142o!<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Mieszaj\u0105 mi si\u0119 kolejne fakty, gdy\u017c pisz\u0105c prze\u017cywam wszystko powt\u00f3rnie. Do dzi\u015b jednak pewne obrazy stoj\u0105 mi przed oczami jak \u017cywe. Noc z szesnastego na siedemnastego stycznia sp\u0119dzili\u015bmy w oczekiwaniu na powr\u00f3t drogich nam os\u00f3b. Nie przeczuwali\u015bmy, \u017ce nie ma ju\u017c ich w\u015br\u00f3d \u017cywych. Rano by\u0142o u nas pe\u0142no radzieckich \u017co\u0142nierzy. Pl\u0105drowali i szabrowali wszystko co si\u0119 da\u0142o. Nawet mi\u00f3d z uli razem z plastrami oblepionymi pszczo\u0142ami, kt\u00f3re wtedy spa\u0142y snem zimowym. Strza\u0142y cich\u0142y, front odsuwa\u0142 si\u0119 dalej. Jednocze\u015bnie dosz\u0142a do nas ta straszna wiadomo\u015b\u0107 o morderstwie pope\u0142nionym na wi\u0119\u017aniach. Nie pami\u0119tam, kt\u00f3rzy koledzy aresztowanych postanowili pojecha\u0107 do Ciechanowa. Pod miastem by\u0142o bardzo du\u017co wojska i nie mogli dojecha\u0107 na miejsce. Dowiedzieli si\u0119 jednak o dokonanej zbrodni.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Dopiero nast\u0119pnego dnia przywie\u017ali pomordowanych do domu. Widok by\u0142 straszny. Ubrani byli jak do wyjazdu. Mieli przy sobie wszystkie swoje rzeczy, z wyj\u0105tkiem obuwia. Wszyscy byli bez but\u00f3w. Zabrano im je po \u015bmierci. To ju\u017c raczej nie by\u0142a sprawka Niemc\u00f3w&#8230; Po przywiezieniu u\u0142o\u017cyli\u015bmy ich wszystkich na pod\u0142og\u0119 w pokoju. Ka\u017cda g\u0142owa by\u0142a wielk\u0105 bry\u0142\u0105 lodu z krwi i \u015bniegu. By\u0142 wtedy bardzo du\u017cy mr\u00f3z. Cia\u0142a zamordowanych by\u0142y zamarzni\u0119te. Mieli\u015bmy wielkie trudno\u015bci z umyciem i przywr\u00f3ceniem godnego wygl\u0105du tragicznie zmar\u0142ym.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Naprawd\u0119 trudno mi odtworzy\u0107 atmosfer\u0119 panuj\u0105c\u0105 nie tylko w domu, ale w ca\u0142ej wsi. Trzeba by\u0142o te\u017c my\u015ble\u0107 o pochowaniu cia\u0142 do grobu. U\u0142o\u017ceni zostali w trumnach zbitych z desek przez koleg\u00f3w. Przynie\u015bli deski, gwo\u017adzie, co kto mia\u0142 i wsp\u00f3lnie zbili trumny. Wieczorem zebrali si\u0119 wszyscy na wsp\u00f3ln\u0105 modlitw\u0119. Trwa\u0142a ca\u0142\u0105 noc. Nikt tej nocy nie spa\u0142. P\u0142acz przeplata\u0142 si\u0119 na zmian\u0119 z modlitw\u0105. Nasta\u0142 dzie\u0144 pogrzebu. Cia\u0142a zamordowanych zosta\u0142y po\u015bwi\u0119cone przez ksi\u0119dza z Bogatego i wyprowadzone do pobliskiego krzy\u017ca. Wszyscy udali si\u0119 na cmentarz w Zielonej, a nasza rodzina podj\u0119\u0142a decyzj\u0119, aby mojego wuja Stanis\u0142awa \u017bbikowskiego pochowa\u0107 w Krasnem, przy jego ojcu Antonim. Pogrzeb by\u0142 skromny i cichy. Nie by\u0142o nawet mszy \u015bwi\u0119tej.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ksi\u0105dz Karwowski z Krasnego by\u0142 aresztowany przez okupanta i zmar\u0142 w O\u015bwi\u0119cimiu. Ksi\u0105dz w Zielonej zosta\u0142 zatrzymany zaraz po wkroczeniu \u201ewybawicieli\u201d tzn. wojsk radzieckich i nie pami\u0119tam, kiedy zosta\u0142 zwolniony. W czasie pogrzebu pomordowanych, na pewno go nie by\u0142o.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Z ca\u0142ej gminy zabito oko\u0142o dwudziestu m\u0142odych ludzi. Tak sko\u0144czy\u0142a si\u0119 dla nas niemiecka okupacja.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wr\u00f3cili\u015bmy do swojego gospodarstwa z okaleczonymi sercami, ale ju\u017c nie wszyscy,na go\u0142\u0105, okaleczon\u0105 ziemi\u0119. Z nowych zabudowa\u0144, z inwentarza, nie pozosta\u0142o nic. Nie by\u0142o ju\u017c w\u0142adzy niemieckiej. Rozpocz\u0119\u0142o si\u0119 panowanie radzieckie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><em>\u00a0<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><strong><em>Stanis\u0142awa Halina Za\u0142\u0119ska <\/em><\/strong><em>\u2013<\/em><em> laureatka I nagrody w I Og\u00f3lnopolskim Konkursie Literackim im. Alfreda Borkowskiego (Przasnysz 2014). U<\/em><em>rodzi\u0142a si\u0119 30 kwietnia 1923 r. w Milewie Gawarach, gm. Krasne. Prac\u0119 zawodow\u0105 podj\u0119\u0142a zaraz po wyzwoleniu spod okupacji niemieckiej, 15 lutego 1945 r., organizuj\u0105c prac\u0119 Szko\u0142y Podstawowej w Milewie Szwejkach.. Wkr\u00f3tce w tej szkole zosta\u0142 zatrudniony Tadeusz Za\u0142\u0119ski, kt\u00f3ry w 1950 r. zosta\u0142 jej m\u0119\u017cem. Prze\u017cyli razem prawie sze\u015b\u0107dziesi\u0105t lat, mieli czworo dzieci. W Milewie Szwejkach przepracowali osiem lat, jako nauczyciele. W 1953 r. otrzymali przeniesienie s\u0142u\u017cbowe do Zielonej, gdzie Tadeusz zosta\u0142 kierownikiem Szko\u0142y Podstawowej. Tam sp\u0119dzili dalsze \u017cycie zawodowe. Stanis\u0142awa Halina Za\u0142\u0119ska przesz\u0142a na emerytur\u0119 w 1978 r. W 1981 r., po odej\u015bciu na emerytur\u0119 Tadeusza, przeprowadzili si\u0119 z powrotem do rodzinnej posiad\u0142o\u015bci w Milewie Gawarach. Obok pracy zawodowej i obowi\u0105zk\u00f3w rodzinnych, Stanis\u0142awa Halina Za\u0142\u0119ska znajdowa\u0142a czas na prac\u0119 spo\u0142eczn\u0105 tworz\u0105c, wraz z m\u0119\u017cem Tadeuszem, histori\u0119 \u015brodowiska lokalnego. Za swoj\u0105 prac\u0119 zawodow\u0105 i spo\u0142eczn\u0105 odznaczona zosta\u0142a m.in.<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><em>Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Z\u0142otym Krzy\u017cem Zas\u0142ugi, Krzy\u017cem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz wieloma nagrodami.<\/em><\/p>\n<p><strong><a href=\"http:\/\/www.zlmaz.pl\/img\/ksiazki\/15_Ciechanowskie_Zeszyty_Literackie_Nr_16.pdf\">http:\/\/www.zlmaz.pl\/img\/ksiazki\/15_Ciechanowskie_Zeszyty_Literackie_Nr_16.pdf<\/a><\/strong><\/p>\n<p><strong>Kopia fragmentu opracowania \u201eBoles\u0142aw Biegas \u2013 artysta i literat\u201d<\/strong><\/p>\n<p><strong>Ciechanowskie zeszyty literackie Nr 16, s. 152 \u2013 164, Ciechan\u00f3w 2014<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Powr\u00f3ci\u0142, by zgin\u0105\u0107 Obecnie wok\u00f3\u0142 mnie wytworzy\u0142a si\u0119 pustka. Wype\u0142niam j\u0105 jak\u0105\u015b dorywcz\u0105 prac\u0105, w kt\u00f3r\u0105 wt\u0142aczaj\u0105 si\u0119 my\u015bli o przesz\u0142o\u015bci. Pozosta\u0142am sama i moje dzieci, ale one maj\u0105 w\u0142asne rodziny i nawa\u0142 swoich spraw. Moje pokolenie powoli przemija, wygasaj\u0105 r\u00f3wnie\u017c kontakty z dalsz\u0105 rodzin\u0105 i przyjaci\u00f3\u0142mi. Pozostaje tylko papier i d\u0142ugopis. Opowiem jedn\u0105 z [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_editorskit_title_hidden":false,"_editorskit_reading_time":0,"_editorskit_is_block_options_detached":false,"_editorskit_block_options_position":"{}","footnotes":""},"categories":[12,132],"tags":[],"class_list":["post-6292","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-news","category-historyczne"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/6292","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=6292"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/6292\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6322,"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/6292\/revisions\/6322"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=6292"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=6292"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/osp.wezewo.info\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=6292"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}